AD 2000


03.09.00

Strój
          poetycki
Nienastrój
          epicki
Nie stroi ni słowa
          ma głowa

Rozgardiasz
          moralny
Niepokój
          astralny
Choć życia niedługo
          połowa

Zamysły
          trafione
Lecz
niedokończone
Wgłąb siebie wejrzenia
i drżenia

I koty
          za oknem
Pomysły
          ulotne
Wieść niesie
          że idzie już
                    wrzesień.

                     (03.09.00)



Tajemniczość

Tajemniczość
          jest zawsze
Ona jest dookoła
I raz z góry
raz z dołu
patrzy

Tajemniczość
          jest z nami
Lewituje bezgłośnie
między Twymi
i moimi
ustami

W pustych windach
          się chowa
i w odległych pociągach
w nocy słyszysz
to ona
nas woła

(04.09.00)




AD 1995


Nie słyszałem krzyku

Pomimo tego
że w Kobe w Japonii w przeciągu
trzech minut trzy tysiące ludzi straciło
dach nad głową
ja spałem spokojnie

(noc była trochę bardziej wietrzna)

nie słyszałem krzyku
spałem jak zwykle

(Esslingen 20.01.95)




AD 1993

05.28


Niedomyci, Nieczyści
witam was znowu
i wasze wytarte
skórzane teczki

niepokonani krzyżowcy
pozytywistycznej ewolucji ludzkości

spieszący na pociąg 5.28
w filcowych płaszczach
którym kolor uwspólnia mgła

witam was
w ciszy niedospania
a mój płaszcz
także szarzeje

(01.01.93)



29.12.93

Echo mych kroków
stłumione mgłą
wilgotne (bo odwilż)
a jednak jest

daleki tam-tam
jak bicie serca
w naszej dzielnicy
średniozamożnej

echo - więc przestrzeń
echo - więc ruchy
ruch dodać przestrzeń
równa się wolność

mgłą zamazane
echo mych kroków
ulotny dowód
że tutaj byłem

(29.12.93)



Kiedyś odlecimy

Kiedyś odlecimy
pomimo protestu świata
niepomni ciężaru ciała
spalimy ostatni most

tak jak czasem kołują
dwa młodociane orły
tak nam zapisany jest
powietrzny, jasny lot

nic się nie równa powietrzu
nie ma miary na błękit
nikt nie wyceni przestrzeni
nikt nie zobaczy ziemi

jeżeli sprzedał swe skrzydła
zapomniał, że może latać
jak my - gdy będziemy daleko
pomimo niewiary świata

(11.12.93)


Nie krzyczeć

Tylko nie krzyczeć
mówić powoli
proszę

ja jestem bardzo
skłonny do ciszy
krzyk jest jaskrawość
echo jest metal

by mieć muzykę
trzeba mieć ciszę

nie trzeba wołać
i tak nie słyszą
stanowczo
żądam
zachować ciszę

(16.12.93)



Jak po powrocie Młodego z Anglii wróciła do mnie poezja

A ponieważ jest mgła
i tak wiele liści
i dziewczęta pachną
wilgocią i chłodem

I kobiety szatkują
po opłotkach kapustę
a wprost w gardła poetów
z "literatek" - ból świata

No i przecież jest rano
wcześnie - szósta trzydzieści
i opuszcza planetę
razem z nocą amnezja

Znowu jestem poezją
wraca do mnie poezja
znów jesteśmy poezją
wraca do nas poezja

(19.11.93)



[...]

Ponad ziemią
ponad życiem
ponad myślą
ponad słowem
ponad czasem

Nadwrażliwi.

(31.10.93)



Na wiersze Magdy

"Moje wiersze
to jedno wielkie popierdolenie"

dobrze!!!

W popierdolonym świecie
popierdolone wiersze

(16.04.93)



[...]

"I have behelded the lady of life
I, even I, who fly with the swallows
Green and gray is her raincoat
Trailing along with the wind"
E. Pound

Poznałem w życiu
trzy dziewczyny
które pachną
trawą tuż po deszczu
i chłodem wody

poznałem trzy
o ustach o zapachu jabłek
one zawsze stąpają
lekko ponad ziemią

trzy kobiety
którym skóra iskrzy
a każdy gest
to intryga, to wolność

Ty jesteś czwartą
Magdzie Karmińskiej

(28.03.93)




AD 1992


[...]

W świecie przedziwnym
gdzie chrzęszczą pociągi
gdzie mgła jest lepka
i dźwięczne powietrze

tutaj zasypiam
na krótko - jak ptaki
w kołysce ciepła
na chwilę znikam

(24.04.92)




AD 1990


Tottenham

Więc wypełnia mnie cisza
tu na Tottenhamie

jestem chropawy
cement i klej do tapet
wrasta w moje dłonie

rozglądam się niespokojnie
po brudnych zaułkach

życie kipi
jak garnek mleka
i nie jest ważne
że całkiem jest czarne

(Londyn, 24.08.90)



Tęsknota w New Heaven

Pod wodą jest drugi port
mokry, lecz pociągający
świecą tam te same lampy
reumatycznie pokrzywione

maszty i wanty
odważnie strzelają w niebo
kłócą się z gwiazdami
o wiatr na jutro

czuję Twoje przebywanie
stuk stopy o pokład
szelest włosów
jak delikatnej trawy

jesteś tutaj
nad kanałem La Manche

(New Heaven, VIII'90)



Belsize Park Gardens

Ty wiesz Gary
że to Pan stworzył świat
takim
jakim go tu zastaliśmy

On dał życie
malarzowi który był poetą
i poecie
który został malarzem

Posłuchaj Gary
znów cieknie cisza
tu, na Belsize Park
i mrok jest tak gęsty
że zapomnimy sobie
te pęćdziesiąt funtów
które byłeś mi winien

(Londyn, 03.09.90)



Dione tańczy

Dione porusza biodrami
jest to jak bezgłośny ruch
hinduskiej kobry
albo liść klonu spływający w głąb
bursztynowego eteru

pergaminowy rulon
z moją
          Deklaracją Niezależności
chowa za siebie
i staje się niepodważalną
katedrą ruchu i stąpnięcia

gdy po chwili
dostrajam się do gestu jej dłoni
nie zwracam uwagi
na stalowe igiełki niepokoju

diabeł i anioł
wyrażają
to samo piękno

(26.02.90)




AD 1998


Nierówność we mnie

Rzekłbym, że krzywość
uderza z lustra
tam naprzeciwna
słowna nierówność

niesymetryczna
gęba i oczy
aż przerażenie
łaskocze w język

brak też równości
między zębami
item - uczucia
item - milczenia

rzekłbym nierówność
uderza z lustra
a tak być chciałem
demokratyczny

(06.09.88)



Psalm

Na omszałym krzyżu
pordzewiałe skronie
wyklepane żebra
blaszany król świata
          Kyrie Elejson!

W hosannach korników
Chrystus z poboczy
olejna krew z puszki
na rozdartym boku
          Kyrie Elejson!

Czasem zgrzytnie cicho
na babilońskich śrubach
na lipowych krokwiach
baranek skruszonych
          Kyrie Elejson!

Nieporadnych ludków
proteza światłości
na omszałym krzyżu
blaszany król świata
          Kyrie Elejson!

(27.01.88)



Postura cesarza

Ach, kogóż to widzimy
czy to nie sam cesarz
na pobielonych prętach
niesie berło szczęki

Ach, któż to prawi
sam hrabia zdrewniały
(nie jakiś kanciasty
dziadek do orzechów)

Któregoż to słowa
chlupią jak karpie
w sklepowych akwariach
smutne na wigilię

Ach któż to podpiera
rdzewne rusztowanie
z wapna i żelastwa
cesarską posturę

(16.01.88)



Flota

Odpływa papierowa flota
po przyprawy i jedwabie
gazetowe katamarany
wygładzone paznokciem dziecka

Zapomina ją morze
cierpliwie zlizując ogniska
z płaskich, żółtych obrusów

Aż nowa flota
pręży poranne żagle
i tylko morze pamięta
że nikt nie wrócił
z przyprawami i jedwabiem




AD 1987


Dać spokój

Dać spokój
          muzom
          rękom
          uczuciom


Dać spokój
          światłu
          Bogu
          wariatom

Dać spokój
          trawie
          głowie
          niemowie

(20.01.87)



Autobiograficzek minimum

być może
nie jestem
ale jakoś
jestem

(12.11.87)



Ostracyzm moich myśli

Obserwuję je często
przychodzą w to ocienione miejsce
w rozchełstanych pidżamach
flanelowych koszulach
albo ciężkich
ciemnych tunikach

stoją grupkami
to zamożniejsze, to plebejusze
przez pory skóry
wypływa im pośpiech
we włosy nad czołami
zaplątały się
gałązki wstydu

zapada wieczór
i długo trwa rozprawa
nad podmiotem jutra
któremu na imię przeznaczenie

rankiem znów
wszystkie mówią na raz
o swoich
przekonaniach



Kolczasty

Kolczasty:
moje kolce jest głowa
moje kolce jest język
moje kolce jest oczy

tak dziś

oj dziś
potrzeba




Stańczyk

Na grobie zasłuchanej patrii
siedzę okrakiem Stańczyk beztroski
mam 17 lat
i za kilka miedziaków
zrobię co tylko chcecie

W stolicy stanu
wszystko idzie zgodnie z planem
przeciętny obywatel ma mniej zmarszczek
i żyje o dwa lata dłużej
nosi cynową maskę
i śpi przy zamkniętych okiennicach

A ja jeśli zechcę
mogę pójść kilka kilometrów dalej
mogę założyć nogę na nogę
i bez żadnej żenady
nie myśleć o niczym


Granitowe tablice

W stolicy kraju
wiszą granitowe tablice
na grubych linach
nad naszymi głowami
nad naszymi ustami
nad naszymi sercami

nie za wysoko
nie za nisko

(04.10.87)



Mlajźnięta ciapa

Mlajźnięta ciapa
mlajzi się
ciągnie i ciapie
glamsi i placi

nieprzyjemna jest
mlajźnięta ciapa

(21.07.87)



Rozstrzelanie

Widziałem w telewizji
jak krzyk spływa
po ceglanym murze
nagi kark srebrzy się
naprzeciw lufy

To odwieczny akt niszczenia
na płaszczyźnie prostopadłych
prostej kręgosłupa
i prostej lufy

Przy tak mikrokosmicznych parametrach
balistyka nie gra roli
spada iglica
i jest jeszcze jedna rysa
na niebie


Packa na anioły

Siedzę tak - młody Bóg
w ręku packa na anioły
pod sufitem lep na głupie myśli

Na zegarze sekundy
godziny i lata

Inhalacja błogości
po trzykroć spokój

(17.06.87)



O nieśmiałym złodziejstwie jabłek

Śmiech-li to, nieśmiech
coś w głębi płonie
rozpalone dłonie
coś mrozi jeszcze głębiej
nieśmiech

Jestem-li, niejestem
prócz tych ziaren małych
słońc niezmętniałych
jak inne
jeszcze piękniejsze

Kraść mi dane, li-niekraść
jabłek z ogrodu Twego
z imienia niedługiego
też "małym" się zwie

Kraść-li, czy nie?

(09.06.87)



Człowiek to oczy

Ludzie mają oczy
jak gwiazdy - ciemnojasne
co zapadają się w siebie
albo świecą przez wieki

Czasem puste i zimne
są gwiazdy nieczułe
oczy czerwone - Mars
i zielone - Wenus

Człowiek zaczyna się w oczach

(01.06.87)



Utopiłem słońce

Topię słońce w łyżce
gaśnie sycząc

Ja barbarzyńca
patrzę obojętnie
bez zmrużenia oka
na śmierć światła

Czy robi to na kimś jakieś wrażenie?

Piasek
obojętnie sypie się
przez wąskie gardło klepsydry
z rozbitym dnem

(21.05.87)



Szukanie

To nasze życie - woda ukradkiem
Z pustego w próżne przelewana
I gdzieś w nim my - tytani pracy
W tryby zegarów powkręcani

Ktoś twierdzi, że tak trzeba gasić
Poezję świata prozą życia
Zamiast rozpalać ogień duszy
Błędne ogniki praw rozniecać

I biada tym co zechcą zburzyć
Schematy życia rdzą zżerane
Choć takie życie to woda ukradkiem
Z pustego w próżne przelewana
(09.05.87)